Przeszłość czy teraźniejszość?

Co wpływa na nasze wybory?



Mój dziadek urodził się na kilka miesięcy przed wybuchem II Wojny Światowej. Do końca życia, za każdym razem gdy w telewizji leciał film wojenny, mówił o bezsensie i cierpieniu, jakie wyrządza konflikt. Tak jakby znowu widział siebie z moją prababcią w obozie dla matek z dziećmi. Albo leżącego na stole, otoczony całą rodziną, zastanawiającą się, czy warto go nadal karmić.


Nie wiem, czy on sam pamiętał te wydarzenia, czy może były wspomnieniami innych, a następnie przekazane mu przez starszych. Jednak były z nim one przez całe życie i stały się niejako jego częścią. Było to w czasach gdy mężczyzna nie mógł zdrowo przepracować traumy bez zostania wyrzutkiem społecznym.


Czy nasze doświadczenia i nasza przeszłość kształtują nasze decyzje?


W “Zniewolonym Dzieciństwie” Alice Miller śledzi losy trzech osób: Christiane F., narkomanki i bohaterki “My dzieci z dworca Zoo”, Jurgena Bartscha, dzieciobójcy, oraz Adolfa Hitlera, którego przedstawiać nie trzeba. Każda z tych osób doświadczyła traumy w czasie dzieciństwa co, w późniejszym życiu popchnęło je do nałogu, morderstw, lub stworzenia faszystowskiej ideologii (która też jednak musiała spaść na podatny grunt).


Widzimy to też w niezwykle popularnych serialach “True Crime”. Śledząc historie seryjnych morderców, praktycznie w każdym wypadku zaczyna się ona od traumatycznego dzieciństwa. Lecz nie tylko trauma z przeszłości kształtuje nasze obecne wybory. Miejsce i czas naszego urodzenia, rasa, orientacja seksualna czy płciowa oraz wszystkie nasze doświadczenia mają na nas wpływ.


Jesteśmy wypadkową tego co się nam przydarzyło oraz warunków, w jakich żyjemy. Mój dziadek miał pecha urodzić się w epicentrum straszliwej wojny, która miała wybuchnąć za zaledwie kilka miesięcy, jako osoba o narodowości, która miała zostać zmieniona w lud niewolników. Wpłynęło to na jego całe życie.


Można też na to patrzeć nieco szerzej.


Popatrzmy na Polskę. Marcin Napiórkowski w swojej książce “Turbopatriotyzm”, pisał, że współczesnej polskiej prawicy ciężko odnaleźć się w rzeczywistości, w której nie ma bezpośredniego zagrożenia niepodległości, tak bardzo obecnego od rozbiorów, poprzez Drugą Wojnę Światową, aż do czasów komunizmu. Znajduje się ona obecnie w niezręcznej sytuacji, gdzie, po raz pierwszy od początku rozbiorów uzyskaliśmy niepodległość jako naród. Mimo że czasy są inne, ciężko pozbyć się starych (lecz czy aby na pewno przestarzałych?) wzorców myślenia. Ruchy prawicowe szukają wobec tego nowych wrogów - Unię Europejską, LGBT czy “ideologię” gender.


Te poszukiwania są ukształtowane przez ostatnie 200 lat wypełnionych walką niepodległościową. Są też naznaczone symboliką odnoszącą się bezpośrednio do naszej przeszłości, zarówno tej traumatycznej - ‘Polska Walcząca’, powstańcy warszawscy i żołnierze wyklęci, jak i czasów świetności Polski - husarze czy Jagiełło pokonujący Krzyżaków pod Grunwaldem. Nasza polska rzeczywistość oraz dyskurs są więc aktywnie kształtowane przez naszą przeszłość. Martyrologiczne rozumowanie Polski jako twierdzy, otoczonej z każdej strony przez wrogów gotowych odebrać niepodległość, ma również korzenie w naszej historii.


Przeszłość naszego kraju wpłynęła nie tylko na mojego dziadka, lecz zmieniła, i wciąż zmienia cały naród. Nasza narodowa trauma niezmiennie definiuje naszą politykę i publiczny dyskurs.


Jeszcze szerzej?


Francuski historyk Fernand Braudel powiedział, że “trzeba zaangażować całą historię, żeby zrozumieć teraźniejszość”. Jego nowatorskie podejście brało pod uwagę wielkie, lecz ledwo widoczne ruchy społeczeństw i zmiany ogólnych zachowań. Uważał on, że pojedyncze wydarzenia czy wodzowie polityczni są jedynie odzwierciedleniem długo trwających, na skalę całych regionów lub nawet świata procesów historycznych.


Popatrzmy więc na Polskę w tym kontekście oraz naszego położenia geograficznego, które praktycznie zdefiniowało kurs historii naszego kraju. Między europejskimi potęgami, z dostępem do morza, ale bez znacznych kolonii, byliśmy od XVIII wieku zdani na łaskę i niełaskę sąsiadów.


W 1939 zostaliśmy najechani przez kraj, gdzie nazizm rozwinął się do niesłychanych rozmiarów, gdzie - powtórzmy to jeszcze raz - spadł na podatny grunt. Okres rozbicia Niemiec, militaryzm, wojna prusko-francuska, zjednoczenie kraju oraz następująca stabilizacja to jedna strona medalu, a zarazem fundament niemieckiej dumy narodowej. Drugą stroną jest gorzka porażka w 1918, hiperinflacja oraz kryzys polityczny. Historia to związek przyczyn, wydarzeń i skutków, gdzie nic nie istnieje w próżni. Tworzy to sieć tak gęstą i wspólną, a zarazem tak osobistą dla każdej osoby w nią uwikłaną, że nie można jej zamknąć w opisie pojedynczych wydarzeń, dat czy osobistości.


Dlaczego mój dziadek doświadczył traumy?

Ponieważ wybuchła wojna. Dlaczego wybuchła?

Ponieważ nazizm zakładał rozrost terytorium. Dlaczego nazizm doszedł do władzy?

Ponieważ Niemcy były w kryzysie po I Wojnie Światowej, co stworzyło sprzyjające warunki dla radykalnych ruchom.

Dlaczego I Wojna Światowa? Napięcia między państwami.

Dlaczego? Rosnący nacjonalizm.

Dlaczego? Koncept państwa narodowego.

Dlaczego? Rewolucja Francuska.

Dlaczego, dlaczego, dlaczego?



Jędrzej Jędraszyk

A Master’s student of History at Leiden University and a Content Writer. A lover of music, history and food.